slider odkryj i przezyj

Odkryj i Przeżyj

  • Witajcie na Dzikich Mazurach!

  • Na skraju Puszczy Boreckiej, w królestwie żubrów...

  • W Folwarku powrócicie do lat dzieciństwa...

  • Zapomnicie o troskach, odpoczniecie naturalnie...

  • Odnajdziecie zagubiony w codzienności romantyzm...

  • Rozsmakujecie się w tradycyjnych recepturach...

  • Pokrzepicie ciało i ducha...

    • 1

    • 2

    • 3

    • 4

    • 5

    • 6

    • 7

…czyli VII Mazurski Spływ Zimowy Łaźną Strugą oczami jednej z uczestniczek.

Fotorelacja Agnieszki Kruk (artystki, grafika, fotografa) specjalnie dla tych, którzy mieli wątpliwości czy aby na pewno taka wyprawa nie kończy się zamarznięciem w kajaku:)

„Sobotni poranek wita Mazury słońcem i błękitnym bezchmurnym niebem. Idealna pogoda by się zamoczyć w pobliskiej rzece.

Temperatura powietrza sprzyja temu jak najbardziej – jest minus 8 stopni Celsjusza. Temperatura wody: zaprawdę bardzo niska.

Zachęca to pewną grupę miłośników kajakowego szaleństwa, która zbiera się w Łękuku około godziny 11:00, by rozpocząć wyprawę.  Każdy jest wyposażony w odpowiedni sprzęt, bo jak głosi znane przysłowie mazurskie:

,,nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie’’.

Kto nie ma swoich spodni, kurtki lub rękawic, może je wypożyczyć w Folwarku.

Odpowiednio poinstruowana przez Organizatorów grupa tajemniczych osobowości zaczyna przygodę. Nie znają się wzajemnie. Może tylko niektórzy.

Zaczyna się bardzo spokojnie. Jest cieplutko, słonce odbija promyczki światła w wodzie – sielanka. Strumyk płynie z wolna. Szemrze. Śnieżek prószy, spadając z potrąconych wiosłem gałązek.

Ludzie obserwują się ukradkiem, czasem rozmawiają. Podziwiają przepiękne okoliczności przyrody.

Nagle pojawiają się kłody przed dziobami kajaków. Nagle trzeba współpracować. Ktoś komuś podaje siekierkę, ktoś kogoś wciąga na brzeg, ktoś komuś podaje rękę. Razem ciągną kajak, razem padają w śnieg. Robi się gorąco, nie ma czasu na chłód.

Nagle z grupy mało znających się i zachowujących rezerwę osób  – powstaje zgrany team. Wspólne pokonywanie przeszkód zbliża. Można się poznać, wspólnie pośmiać… I wspólnie popić herbatę z imbirem, tworząc tymczasową tratwę z kajaków.

W tym nastroju wspólnoty dopływamy do miejscowości Kije, gdzie za mostkiem czeka na nas przepyszny bigos, ognisko, kiełbaski i morze gorącej herbaty. Tu niektórzy kończą spływ, wolą resztę dnia spędzić zażywając innych atrakcji w Folwarku Łękuk (kulig, sauna).

Siedmioro zapaleńców postanawia płynąć dalej. Na rzece spotyka ich coraz więcej przeszkód. Spławna jest już tylko wąska strużka. Kajaki wręcz przeciskają się przez krę. Trzeba torować szlak siekierą. Jeden Fiskars w ferworze walki idzie na dno.

Ubrania pokrywa lodowy lukier. Aparaty fotograficzne całe w szronie…

Już szarówka. Potrzeba jeszcze godziny by się przebić siekierą do spławnego nurtu, a dwóch by dopłynąć do Połomu.

Na czele naszego korowodu Krzysiek (właściciel Folwarku i przewodnik teamu – dop. red.) zapalczywie wali siekierą w lód. Czas płynie. My stoimy.

Lecz jest coraz ciemniej. Zapada decyzja o powrocie.

Musimy tyłem wycofać kajaki, bo w wyrąbanej w lodzie ścieżce, nie ma  miejsca by się odwrócić.

Nie zwracając uwagi na mróz, zanurzamy ręce w wodzie i odpychamy się od kry…

(Doskonale sprawdzają się rękawice do nurkowania pod lodem!)

W ten sposób cofamy się 800 metrow. Potem udaje się odwrócić kajaki. Płyniemy pod prąd.

Z powrotem w Kijach jesteśmy już po zmroku.

Dobrze, że bus już czeka, gdyż upał zdecydowanie zelżał.

W aucie lukier lodowy pokrywający ubrania topi się. Ogarnia wilgoć i dobry nastrój.

Świeci księżyc w pełni.

Ciąg dalszy za rok. Na pewno.

Już się umawiamy…

🙂

P.S. Wracając myślę o tym, że jutro będę miała zakwasy.”

 1_etreme_team45a6578ab

 

 

d e fg jh  20 21 22 23 24 25 26